W rozległej Białołęce brakuje poprzecznej linii autobusowej, dlatego mieszkańcy są zmuszeni podwozić dzieci do szkoły samochodami. Urzędnicy wymyślili już nawet nowe połączenie, ale na przeszkodzie stanął słynny areszt śledczy.

O autobusowej biedzie między Zieloną Białołęką a bardziej zurbanizowaną częścią dzielnicy na Tarchominie pisze nasz czytelnik Jakub Balicki. Przypomina, że batalia o nową linię trwa od lat.

Więcej przeczytasz:
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24392809,areszt-wystaje-na-zakrecie-dlatego-nie-ma-autobusu.html?disableRedirects=true

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *